Bohaterowie niezależni w różnych smakach #1 - Bun, eta z Legendy Pięciu Kręgów

Toshiro Mifune w Rashomonie to idealny Bun

Kim jest

Prosze państwa oto Bun. Bun jest eta, członkiem najniższej kasty społecznej, nie-człowiekiem i pochodzi z Rokuganu. W przeciwieństwie do większości nieludzi, Bun jest wysoce wykwalifikowanym (jak na Szmaragdowe Cesarstwo) specjalistą od przeprowadzania sekcji zwłok. Pochodzi z ziem rodziny Kitsuki i tam został też wyszkolony by służyć Namiestnikowi Kitsuki w poszukiwaniu prawdy empirycznie (w Rokuganie zasadniczo ważniejsze jest słowo osoby wyżej postawionej od namacalnego dowodu)
Na skutek różnych perypetii Bun trafił na służbę do Szmaragdowych Namiestników (czyli rokugańskiego FBI). Nawet tam najczęściej współpracuje z Kitsuki albo Namiestnikami wywodzącymi się z klanu Jednorożca… Inni zwyczajnie się go brzydzą. Słowem doskonale opisującym Buna jest patologia i to nie tylko dlatego, że doskonale zna się na analizie śladów na miejscu zbrodni ale również dlatego, że większość jego zachowań jest patologiczna. Bun kłamie (ale nigdy swojemu panu), jest chciwy (ale nie za cenę zdrady) kradnie (ale okrada tylko zwłoki), je czerwone mięso (co jak wiadomo jest szczytem patologii) i rozbiera upolowane na wnyki zwierzęta nie tylko dla mięsa ale również robiąc z nich różne przydatne rzeczy (garbuje skóry, robi struny i cięciwy). Jest po prostu obrzydliwym typem. Przydatnym i inteligentnym ale obrzydliwym. Dlaczego więc nikt go nie zabił? I dlaczego gracze nie pozbawią go życia? Cóż. Należy do Cesarza i Szmaragdowych Namiestników. Zabicie go wywołałoby gniew Namiestników. Bun wie komu nie podskakiwać i wie jak się podlizać, a także kogo przekupić (słudzy na dworach lubią dobre złoto), lub zastraszyć (podobno powiązany jest z rokugańską zorganizowaną przestępczością) więc wyżej postawieni Bohaterowie Niezależni też raczej go nie zabiją i docenią jego przydatność.

O co z nim chodzi

Bun zasadniczo jest comic relifem na sesjach Legendy Pięciu Kręgów. Wprowadza element komiczny do świata “kijowzadnych” samurajów, łamie sterylność konwencji i daje lekkie przymrużenie oka. Mechanicznie gracz może go kupić jako zaletę Servant - Eta Attendant (5 punktów/3 dla Kraba). Mój Bun miał w miare niskie statystyki (była w końcu Eta) ale wyróżniał się posiadaniem zalety Soul of Artistry (Craft) - czyli był traktowany jakby miał wszystkie Rzemiosła na 1. Bun jest bardzo przydatny. Abstrahując już od jego umiejętności podczas oględzin zwłok, Bun nie ma problemów moralnych z robieniem rzeczy samurajom nieprzystojnych. Trzeba tylko znieść jego drobne wady.
W trakcie sesji jest świetnym kolorem, idealnym do spuszczania powietrza z co bardziej nadętych samurajów. Jest świetnym elementem tła - jedzenie czerwonego mięsa i oprawianie zwierząt i produkowanie z nich różności jest daje w moim mniemaniu Rokuganowi nową warstwę koloru. Jest elementem wręcz groteskowym - łączy humor z obrzydliwym sposobem bycia i to zderzenie jest kluczem do niego jako postaci.
Bun nie jest specjalnie młody (choć jeszcze daleko mu do starości). Ma ciemne, wiecznie rozczochrane włosy i nierówny zarost. Ubiera się w silnie używane i nie zawsze czyste ubrania (może zdarł je z trupa i jak się bliżej przyjrzeć to jest to jedwab?) Na głowę często zakłada słomkowy kapelusz. Bun zazwyczaj nie walczy, ale jeżeli potrzeba szybko może sięgnąć po procę lub paskudnie zardzewiałe tanto.
Bun może oczywiście mieć tajemnicę dającą mu dodatkową wartość fabularną, może jest samurajem ukrywającym się jako eta przed Piewcami Krwi albo Kolatem, może być naprawdę powiązany z półświatkiem i wykorzystywać podróże z graczami jako element pracy. Ale może też być (i to moim zdaniem jest najciekawsze) zwyczajny - pełen komicznych wad i przywar, brzydzić graczy i bawić. Kluczem jest oscylowanie na granicy, tak by nie przegiął i by postacie graczy go nie zabiły.

Porada dla MG. 

W Rokuganie jedzenie czerwonego mięsa i grzebanie w zwłokach jest bardzo silnym tabu i niesłychanie brzydzi rokugańczyków a zwłaszcza samurajów. Najłatwiej wpłynąć na graczy opisami silnie turpistycznymi (wywołującymi obrzydzenie i szok estetyczny). Najlepsze są powolne opisy, z dokładnym skupieniem się na szczegółach - chrzęście miażdżonych kości i chrzęstek, silnym zapachu krwi, leżących, bądź węglących się w ognisku wnętrznościach. Kilka słów kluczy i gracze poczują efekt podobny do ich postaci. Nie należy oczywiście przesadzić, niektórzy gracze mogą okazać są słabszego żołądka i wyjątkowo dosadny opis może przekraczać ich granice komfortu - a sesja to wszak frajda dla wszystkich.

Komentarze