Krótko i na temat #2 - Star Wars: Rebels



W okolicach Imladrisu miało miejsce jeszcze kilka innych ważnych wydarzeń. Wczoraj pisałem o planach polskiej edycji Dark Heresy, a dziś o premierze nowego, pierwszego po morderstwie dokonanym na Expanded Universe sporej starwarsowej produkcji. Wszyscy zainteresowani zapewne już wiedzą, że chodzi o serial Star Wars Rebels.

Podchodziłem do niego z pewną taka nieśmiałością mając w pamięci Wojny Klonów (Ashoka Tano jest dla mnie tak samo żenująca jak Jar Jar), ale okazało się, że niesłusznie. Rebelianci (taki polski tytuł dostał serial) to kawał bardzo fajnej space opery (space fantasy jeżeli chodzi o ścisłość w końcu to uniwersum SW) tak bardzo teraz nieobecnej we współczesnej telewizji i to jeszcze w klimacie starwarsowego RPGa.

Bohaterowie - od góry Zeb, Hera, Kenan, Sabine i Ezra

Autorzy serialu zrezygnowali z opowieści o pierwszoplanowych postaciach sagi, zamiast tego stworzyli całkowicie nową grupę bohaterów i to przez ich działania poznajemy niejako początki zorganizowanej Rebelii. Mamy więc bandę łotrzyków podróżujących niedużym frachtowcem i na własną rękę walczących z Imperium, a przy tym próbujących utrzymać na chodzie swój stateczek i nie umrzeć z głodu. Przewodzi im Kanan Jarrus, rycerz Jedi ze zniszczonego zakonu, częściej sięgający po blaster niż miecz świetlny. Jego zastępcą jest pilot i kapitan “Ghosta” - twilekanka Hera Syndulla. Razem z nimi latają - mistrz bo-rifle Zeb Orrelios, pochodzący z prawie wymarłej rasy Lasan wojownik o wybuchowym charakterze, Sabine Wren - kolorowowłosa mandalorianka (w odpowiedniej zbroi!) oraz astrodroid C1-10P. Całości dopełnia najnowszy nabytek załogi - wrażliwy na moc złodziejaszek o imieniu Ezra Bridger.

Pierwszoplanowe postacie uniwersum pojawiają się oczywiście w serialu, lecz nie jako główni bohaterowie, lecz raczej jako smaczek czy cameo w tle przygód załogi Ghosta. Poza C3PO i R2D2 i Bailem Organą (którzy mają pojawić się już w drugim odcinku w zapowiedziach przewijają się nie tylko takie ikony uniwersum jak Imperator czy Tarkin, ale również te mniej znane, ale ukochane przez wielu fanów postacie na przykład Quinlan Vos



Pierwszy odcinek w iście hitchcokowskim stylu rozpoczyna się od mocne uderzenia w widza, a potem fabuła już tylko przyspiesza. Mamy więc pościgi i strzelaniny, walki w kosmosie i starcia na pokładzie imperialnych okrętów, wszystko okraszone cwaną gadką (bardzo rzadki gatunek nieowłosionego wookiego wygrywa Internet) i ciekawą kreacją bohaterów. Po prostu RPGowa drużyna przeżywająca RPGowe przygody okraszone świetnym starwarsowym sosem
Jeżeli przymkniemy oko na pewien infantylizm fabuły i kreacji bohaterów (po pierwsze serial robili amerykanie a po drugie dla stacji Disney XD - dobro więc zawsze wygrywa, a zło zostaje pokonane) otrzymujemy kawał doskonałej starwarsowej zabawy, która ucieszy każdego fana Odleglej Galaktyki. 






Komentarze