Opowieści z Cesarstwa Feniksa #3 - Rytuały pogrzebowe w Znanych Światach



„W ogniu powstajesz i w ogień odchodzisz”

- Pierwszy list do Aragończyków 2, 13
Księga Palamedesa Ucznia,
Ewangelia Omega


Wszyscy wiemy, że doktryna Kościoła Wszechświatowego jest ściśle związana z ogniem. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że zalecanym przez Kościół sposobem pochówku jest kremacja. Z zależności od zamożności zmarłego ciała pali się na stosach, na świeżym powietrzu (popularne wśród chłopów, wolnych i drobnej szlachty) lub w specjalnych świątyniach kremacyjnych (średnia i bogata szlachta oraz przedstawiciele Kościoła i Gildii). Palenie zwłok symbolizuje ostateczne uwolnienie się od ziemskiej powłoki i wyruszenie w drogę przez Empirea aż do Wiecznego Płomienia, gdzie dusza ostatecznie zaznaje ukojenia i wiecznej szczęśliwości. Same rytuały pogrzebowe różnią się w zależności od rodu, a nawet planety, na której odbywa się ceremonia.


Wśród Li Halanów bardzo popularne jest siedmiodniowe czuwanie przy zwłokach. Każdego dnia odprawia się rytuały poświęcone konkretnemu apostołowi i sławi uczynki zmarłego związane z cnotą, którą dany apostoł uosabia. Ósmego dnia dokonuje się spalenia. Jeżeli zmarły był daimyo, każdy z jego lenników ma obowiązek stawić się na uroczystości i ofiarować zmarłemu fioletowo-złotą szarfę z wyszytym na niej, ułożonym przez siebie haiku (w uboższych prowincjach miast złotej nici używa się czasem żółtych lub nawet po prostu złotego atramentu). Szarfy układa się na ciele zmarłego i pali razem z nim. Oczywiście prowadzi to czasem do sytuacji absurdalnych. Na przykład podczas pogrzebu arcyksięcia Genzo Yorukiego LiHalana szarf było tak wiele, że wytapiające się z nich złoto poważnie utrudniało spalenie ciała.
Przed konwersją prochy zmarłych zbierano do porcelanowych urn i przechowywano w specjalnych świątynkach blisko domów. Później dekrety kolejnych metropolitów i arcyksiążąt zakazały tego procederu (przecież od kultu zmarłych tylko krok do mandży). Teraz prochy rozsypuje się po ziemiach zmarłego (ma to przynieść szczęście i urodzaj), a w przydomowych świątynkach ustawia się tabliczkę z haiku na temat śmierci zmarłego...
Warto tez dodać, że na Ogrodowych Światach organizacją ceremonii pogrzebowych i przygotowaniem ciała zajmuje się specjalna kasta ludzi nazwana eta. Wielu lihalańskich eta dorobiło się niemałych fortun, jednak pogardzają nimi nawet najbiedniejsi chłopi.


U Hazatów przygotowania do pogrzebu trwają krótko, trwają zazwyczaj tyle, ile krewnym i sąsiadom zmarłego potrzeba na przygotowanie się i dojazd na ceremonię. Przez cały czas przy ciele zmarłego czuwają wynajęte płaczki, które następnie odprowadzają ciało do świątyni pogrzebowej.
Damy przywdziewają czarne suknie i zasłaniają twarz gęstymi woalkami, panowie zakładają najlepsze galowe mundury i przepasują się czarnymi szarfami. Kulminacyjnym momentem ceremonii jest złamanie przez najstarszego syna (bądź córkę) ulubionego rapiera zmarłego i wrzucenie go na stos. Po spaleniu prochy przesypuje się do urny, którą następnie zamurowuje się w Ścianie Pamięci rodu. Po pogrzebie następuje huczna i wystawna stypa. Nikt już nie płacze, wszyscy się radują. Żałobnicy sławią pamięć zmarłego pijąc wina i tylko wina (Hazaci uznają ten trunek za najdoskonalszy). Goście honorowi wznoszą toasty sławiące czyny zmarłego. Stypy nierzadko trwają i kilka dni, przeradzając się często w uroczystości wyniesienia dziedzica zmarłego. Jeżeli szlachcic hazacki zginął na wojnie lub został zamordowany, podczas stypy tradycyjnie poprzysięga się zemstę. Pierwszeństwo w przysiędze ma najstarszy syn lub, gdy szlachcic zmarł bezdzietnie (lub dzieci są małoletnie), najstarszy brat zmarłego, a następnie dalsi krewni. Jeżeli na uroczystości jest obecny senior zmarłego (a zazwyczaj tak jest) vendetta nabiera od razu mocy prawnej.
Hazackie damy (zwłaszcza te w podeszłym już wieku) po śmierci męża najczęściej utrzymują żałobę do końca życia. Matrony takie bardzo szanuje się i słucha się ich rad.


Hawkwoodzkie pogrzeby zasadniczo przypominają hazackie. Podstawowe różnice pojawiają się dopiero podczas stypy. O ile hazackie uroczystości są wesołą pochwałą życia, o tyle hawkwoodzkie są pełne smutku i zadumy nad tymi, którzy odeszli. Wspomina się nie tylko pamięć zmarłego, lecz także jego przodków (zwłaszcza tych, którzy wsławili się w służbie rodu). Na hawkwoodzkich stypach pije się bardzo niewielkie ilości alkoholu, głównie brandy lub whisky. Wśród uboższej szlachty popularny jest kufelek za pamięć zmarłego. Rankiem drugiego dnia pogrzebu urnę z prochami zmarłego zamyka się w rodzinnym grobowcu, na cmentarzu przy pobliskiej świątyni pogrzebowej (Hawkwoodzi obok Decadosów jako jedyni zachowali staroterrańską tradycję cmentarzy z nagrobkami). Grobowce te najczęściej są marmurowe z rzeźbionymi postaciami apostołów i świętych. Często też przedstawia się na nich twarze zmarłych.
W dobrym hawkwoodzkim domu żałoba trwa przez rok i jeden dzień. Wszyscy domownicy zobowiązani są nosić czarne ubrania lub czarne opaski do mundurów. Przez cały ten czas przez wszystkie herby w domu przewieszona jest czarna szarfa. W roku śmierci arcyksięcia nie urządza się Mardi Gras.
Od tradycyjnego hawkwoodzkiego pochówku odstają tylko mieszkańcy Gwynneth (i częściowo Leminkainen), gdzie Kościół Wszechświatowy uległ silnym wpływom Giarti. Palenie ciał jest tu czysto symboliczne i zastąpione najczęściej paleniem rzeczy należących do zmarłego. Samo ciało oddaje się ziemi, chowając je w jutowym albo płóciennym worku (niezależnie od bogactwa zmarłego). Nomen omen podobne są tradycje pochówkowe wśród Amaltean, którzy czasem utożsamiają Amalteę z Matką Ziemią. Na niektórych planetach toleruje się tą małą dewiację, na większości jednak ścigana jest ona przez hierarchów kościelnych i Inkwizycję.


Kadyks i Severus są wilgotne i gorące. Decadosi palą swych zmarłych bardzo szybko, zanim zbiorą się wszyscy goście. Prochy zbiera się do marmurowych urn, a następnie szykuje do właściwego pochówku. Drugi pogrzeb organizowany jest w rodowej nekropolii. Najczęściej jest to przydomowy cmentarz, lecz niektóre stare rody chowają swoich zmarłych w wybudowanych pod rezydencjami katakumbach lub w podłogach wybudowanych specjalnie na tę okazję kaplic.
Mówi się, że „kto nie widział decadoskiego pogrzebu, nic nie widział”. Przez 20 dni żałobnicy piją i wspominają zmarłego. Przez cały ten czas przy zmarłym czuwają płaczki i księża (historycy nie są pewni, czy Hazaci podpatrzyli płaczki u Decadosów czy Decadosi u Hazatów).
Dwudziestego dnia odbywa się sama ceremonia. W kapiących od złota szatach, uszytych na tę tylko okazję, lokalny kapłan (proboszcz lub biskup) odprawia trwającą przez 6 godzin mszę żałobną, której towarzyszą dźwięki chóralnych pieśni śpiewanych w zapomnianym już prawie języku starodecadoskim. Następnie urna z prochami odprowadzana jest na miejsce spoczynku. Tam wszyscy znamienitsi notable obecni na pogrzebie wygłaszają mowy pożegnalne. Następnie urna składana jest do grobu, a goście udają się na trwającą przez następne 20 dni stypę. Ostatniego dnia stypy rodzina zmarłego rozdaje dalszym krewnym i przyjaciołom część jego rzeczy osobistych i biżuterii. Potem wypija się ostatni toast za pamięć zmarłego i rozbija kielichy, w których się go spełniało. Tym samym kończy się stypa i jednocześnie żałoba.
Decadosi znani są z niezwykłej ekscentryczności, jeżeli chodzi o miejsca pochówku. Na przykład hrabia Fiodor Jegorowicz Decados z Kadyksu kazał pochować się w dwudziestometrowej urnie pełnej prochów jego służby, zaś Pietro Stefanowicz Decados z Severusa został pogrzebany na końcu własnoręcznie zaprojektowanego, usianego pułapkami labiryntu, razem ze swoimi legendarnymi zbiorami okruchów duszy.

Al-malickie rytuały pogrzebowe są najbardziej zróżnicowane. Na każdej w zasadzie planecie znajdującej się w ich posiadaniu wykształcił się inny ceremoniał.
Na Istakhr szlachcica pali się razem z pełnym rynsztunkiem bojowym i z ulubionym wierzchowcem. Najubożsi do budowy stosów używają popularnych wśród ludu pustyni końskich lub wielbłądzich odchodów. Bogatsi z terenów nadmorskich sprowadzają sobie drewno. Dla pustynnej arystokracji stosy pogrzebowe układane są z ognistych krzaków, będących bliskimi kuzynami krzaków Ka. Po spaleniu prochy miesza się z piaskiem. Niektórzy starsi i zmęczeni już życiem istakhryjczycy poddają się rytuałowi Płomienia Wieczności i miast czekać na śmierć pakują najpotrzebniejsze rzeczy, zabierają ulubionego wierzchowca i wyruszają na samotną wędrówkę po pustyni. Criticoriańczycy chowani są w olbrzymich i bogato zdobionych grobowcach (czasem prześcigających te należące do Decadosów) lub też na jednym z kilku orbitalnych cmentarzysk. Shapruccy Al-Malicy ze względu na swe ramakhrishneńskie korzenie lubują się w tradycjach indyjskich. Dlatego często wraz z urnami chowa się ulubione przedmioty i zwierzęta, a nawet klejnoty należące do zmarłych. W niektórych rodzinach istnieje tradycja mumifikacji ciała małżonka aż do śmierci drugiego, tak by mogli spłonąć razem i kroczyć poprzez Empirea wspólnie. Nieprzychylni Al-Malikom utrzymują, że w niektórych przypadkach zgony współmałżonków następują bardzo szybko i shaprutczycy trochę za bardzo dosłownie traktują stare tradycje z półwyspu Dekan.


Przewoźnicy i wielu innych żyjących w kosmosie (w tym oficerowie marynarek wojennych rodów i kościoła) wybierają pogrzeb przez spalenie w słońcu. Zmarłego zamyka się w specjalnej stalowej trumnie, po czym okręt zbliża się do gwiazdy danego układu, a następnie wystrzeliwuje ją (z wyrzutni rakiet lub torped) w kierunku korony słonecznej. Ceremonię tą nazywa się Ostatnim albo Długim Spacerem. Żyjący w kosmosie wierzą, że w ten sposób ich droga do empireów jest krótsza, niż w wypadku ludzi chowanych na planetach.


Poddani i wolni paleni są najczęściej na otwartych stosach na wolnym powietrzu. Prochy pozostałe ze stosu zbiera się i rozsypuje. Ma to zapewnić szczęście, urodzaj i oczywiście opiekę ze strony zmarłego. Zmarli ze szczególnie biednych rodzin, których nie stać na usługi księdza, są często z oszczędności po prostu zakopywani w ziemi. W ten sam sposób chłopi i wolni chowają zdrajców, przeniewierców i samobójców. Kościół i szlachta starają się zwalczać ten proceder, gdyż jak się powszechnie uważa źle pogrzebane ciało może powrócić do życia jako skorupa. Z tego samego powodu, gdy tylko istnieje taka możliwość, wypala się pola bitew.


Wśród obunów zmarłych często się mumifikuje, a następnie zasusza ich ciała. Po trwających 40 dni przygotowaniach ciało składa się w jednej z olbrzymich piramid stojących na Velisimil (dlatego ciała obunów zmarłych poza Velisimil bardzo szybko przesyła się na rodzinną planetę). W rodach obuńskich wspomina się przodków i często daje ich za przykład młodym pokoleniom.


U ukarów, podobnie jak u obunów, ciała zmarłych zasusza się. Uważa się, że w ten sposób dusza ukara pozostaje w ciele i można się z nią potem kontaktować. Po zasuszeniu ciało umieszcza się w katakumbach znajdujących się poniżej każdej ukarskiej siedziby. Katakumby są strzeżone dzień i noc przez wojowników, a do środka wpuszczani są tylko przedstawiciele klanu. Dzieci Kordeth wierzą, że dusze zmarłych stanowią duszę klanu i wszelkie ingerencje z zewnątrz mogłyby zakłócić ich spokój. Ukarowie zstępują do katakumb w poszukiwaniu mądrości i rozmowy z przodkami. W każdych klanowych katakumbach znajduje się pomieszczenie, gdzie chowani są kolejni ojowie (głowy klanu). W tym miejscu zgodnie z tradycją zbiera się rada ojów, aby debatować nad losem klanów. Mówi się, że biorą w niej udział również ojowie zmarli przed wiekami.
W katakumbach często odprawia się rytuały „sukara manja” (czyli religii kultywującej przodków), mające pomóc w kontakcie z przodkami. W kulcie sukara manja nie wyświęca się kapłanów. Przeżycia religijne są tu kwestią osobistą, podobnie jak rytuały, do których odprawiania nie trzeba posiadać mocy teurgicznych. Praktyki religijne (wspomagane narkotykami) umożliwiają rozmowę ze zmarłymi, a także czasem zjednoczenie się z nimi.

Chciałem podziękować:
MidMad, Varii, Drake'owi i Mnichowi
za nieocenione rady bez których ten tekst nigdy by nie powstał.

Komentarze