Z otchłani niepamięci #1 - Ucieczka Ewy



Grzebałem dziś na starym blogu GSowym i wyciągnąłem jeden z własnych raportów z otchłani niepamięci...
I było to kiedyś tak dobre i kopiące jak dziś.
Zapraszam na małą sentymentalna podróż...
Tekst tyczy przeżyć - Ewy - szecioleteniej, superpotężnej psychonicznki  stworzonej przez annunakiego i oddanej pod opiekę drużyny.
W onym czasie Varia, którą Ewa uważała za swoją matkę (prawda była nieco bardziej skomplikowana) musiała odlecieć z Byzantium Secundus zostawiając Ewę pod opieką o ile pamiętam NPCów. Ewa uciekła...
Dedykowane fajnym ludziom, z którymi grałem i z którymi udało mi się ponownie dogadać.


- Ewa… Kochanie… Pojedziesz teraz na Byzantium… Tam czeka na Ciebie szkoła… Poznasz nowe dzieci… Poznasz rzeczy, których ja bym Cię nie nauczyła…
- Ale mamo… Ja chcę zostać z Tobą… Jesteś moja mamusią i przy tobie czuję się szczęśliwa…
- Mama musi zająć się tu pewnymi sprawami… Będzie niebezpiecznie…
- Ale ja Cię obronię…
- Nie wątpię kochanie, ale lepiej bym się czuła, gdybym wiedziała, że jesteś bezpieczna…
[Płacz]
- No już… Wszystko będzie dobrze… Mama wróci do Ciebie…

Dzień 2

Mama obiecała, że do mnie wróci. Że będzie przy mnie… Słowo mamy jest święte… Przecież by mnie nie oszukała. Spakowałam więc swoje rzeczy. Jaka szkoda, że Mazzie i Pluszar zostali na Ikonie. Miałabym się z kim bawić podczas lotu tym ciasnym kurierem… Gwiazdy za oknem zmieniają się jak w kalejdoskopie, który pokazał mi wujek Wasyl. Już niedługo będę na planecie, może tam wujek Chamon pozwoli mi pożyczyć książki z biblioteki Inżynierów. I on nie będzie mówił, że astrofizyka to coś, czym nie powinny się zajmować małe dziewczynki.
Ciekawe, co robi teraz mama… Mama… Mama… Gdzie jesteś… Nie czuję Cię… Zmysł, którego nauczył mnie Papa jeszcze nigdy mnie nie zawiódł… Czuję Wrota… Czuję niteczkę łączącą je z tymi w systemie mamy… A tam… Tam pusto… mamo… Mamo… MAMO…

Dzień 3

Mamo…

Dzień 4

Obiecałaś… Zimno mi… Pusto mi… Słono mi… Mamo… Dlaczego… Mamo….
Jozue… Mama zniknęła… Jozue, braciszku…. NIE… NIE uspokajaj mnie… Nie ma jej… Mówisz tak tylko, bo chcesz żebym przestała płakać… Ona… Ona wiedziała, gdy mnie odsyłała…
To ta głupia wojna… I ten głupi Pol… To dlatego… Nie, Jozue… Nie przekonasz mnie… ZRYWAM KONTAKT…

Dzień 5

Samotność jest straszna… Ale już zawsze taka będę… Jutro lądujemy na B2… I co ja teraz zrobię sama… Oni wszyscy mają swoja wojnę i nikt się mną nie przejmuje… Matka odesłała mnie… Wolała POWOŁANIE… WALKĘ… Niż swoją własną córkę… Do dupy, jak mawia wujek Moebius, z takim światem…
Może Papa mnie przyjmie…
NIE…
Jak już wybrałam ten świat to będę konsekwentna… Prawdziwy Wędrowiec nigdy się nie poddaje...
Dziwne… Nigdy tak do końca nie myślałam o sobie jako o Wędrowcu, zawsze myślałam, że jako człowiek będę szczęśliwsza… Ale teraz, gdy już przekonałam się, że na nikogo nie mogę liczyć to może czas zrewidować niektóre poglądy…
A o nich… Mogę zapomnieć… Czas zacząć nowe… Własne życie…

Dzień 6

To było proste. Uśpienie porucznika i drugiego pilota… Nikt nie spodziewa się po małej dziewczynce takiego talentu, prawda..?
Teraz lądowanie… Pikuś, jak mawiał wujek Wasyl… Dziecko Złotej Jedenastki poradzi sobie z tym bez problemów… Ciocia Tavira i wujek Corran pokazali mi kilka sztuczek, a ciocia Annika była dobrą nauczycielką nawigacji… Teraz tylko żeby kontrola lotów się nie zorientowała, że statek pilotuje siedmiolatka…
Mały dynx… Wujek Wasyl nauczył mnie podstaw elektroniki… Lektura Małego Inżyniera z jego szafki dostarczonego przez barnejowego szczura (tego pozytronowego wariata brakować mi będzie najbardziej) dopełniła reszty wykształcenia…
"Tu eee… Cesarski Kurier CK-239… Mam… eee…. Problemy z podwoziem…" - odezwałam się do komunikatora, a dynx przełożył to na męski głos - "Musze lądować… W szczerym polu…"

Dzień 7

Witaj, wujku Chamonie… Myślałam, że twoje ptaszki znajdą mnie już wczoraj… Nie kryłam się specjalnie, prawda..? Pytasz, czemu to robię… Wujku... Myślałam, że zrozumiesz bez pytania…
Oni... Oni mnie opuścili… Matka… wujek Wasyl, wujek Moebius, ciocia Leila, oni wszyscy… Matki już nawet nie wyczuwam moim talentem… Nie ma jej... Mówisz wujku, że ty mnie wychowasz… Że będę miała z Tobą dobrze… Dziękuję, wujku, ale nie... Masz na głowie Cesarstwo i wojnę… Nie będziesz sobie zaprzątał głowy taka małą dziewczynką jak ja…
Wszyscy macie na głowie Cesarstwo i wojnę. Przecież nie zajmiesz się mną sam tylko oddasz mnie swoim ludziom… Wiem, że mam racje… Wszystko jest ważniejsze ode mnie… Wszyscy tak uważacie…
Nie potrzeba… Poradzę sobie sama…
Cieszę się, że się ze mną zgadzasz wujku… Cieszę się też, że nikomu nie powiesz, co się ze mną stało… Matce i Askarowi też nie… Niech żyją własnym życiem - beze mnie..
Mówisz wujku, że oskarżam ich za bardzo… Nie mieszkasz z nimi… Oboje uważają, że jestem dla nich ciężarem…
Będzie mnie chroniła anima ? Dobrze, wujku… Ale tylko dopóki jej nie odeślę… I nie oszukuj… Wiesz, że Papa pokazał mi jak je znajdować.

Dzień 10

Życie w kanale kolejki nie jest takie złe... A te małe jaszczurki są smaczne… I nawet nie jestem głodna… Wiem, wujku Brusie, że szczury są większe i pożywniejsze. Ale nie lubię ich zabijać. Przez prawie całe świadome życie przyjaźniłam się ze szczurami Barneja… To byłoby jak zabijanie przyjaciół… A może nawet kanibalizm?
Cieszę się, że wujek Chamon Cię przysłał… Mam do kogo umysł otworzyć… Samotność jest okropna… Dobrze, że mam Ciebie… Ty jeden jesteś tylko dla mnie.


Dzień kolejny

Wiesz, wujku… Jak zbiorę trochę pieniędzy to pójdę do terminu do jakiegoś Inżyniera… Może potem wstąpię do Gildii… My, Wędrowcy, mamy smykałkę do technologii… A wujek Wasyl i jego szafka nauczyły mnie wiele…
Będę samodzielna…

Inny dzień (chyba… Ewa od kilku dni nie wychodziła na słońce)

Wujku… Zabraniam Ci mówić Wujkowi Chamonowi o mojej chorobie *khe* *khe* Zabraniam, rozumiesz..? Jeżeli mam być sama to musze się nauczyć sobie z tym radzić *khe* *khe* Z gorączką też, wujku… Tobie też zabraniam mi pomagać…
To była tylko moja wina, że wpadłam do tego bajorka… *khe*

Dzień choroby trzeci

Zimno… Chyba gorączka się wzmaga… Boli… *khe* *khe* Nie mogę się ruszyć...
Wujku… Przesuniesz mi wodę?
Mamo… Czemu…

Dzień choroby szósty

Już mi lepiej, wujku... Dziękuję za ogień… Jestem zła na Ciebie, bo nie posłuchałeś mojej prośby… Ale dziękuję… Rosół powinien mnie wzmocnić…
Widzisz..? *khe* *khe* Już mi lepiej…

Dzień (kilka dni później)

Wujku ?
Wujku ?
Gdzie jesteś… Wujku !!!!
Nie… Ty nie mogłeś być taki jak ona… Jak oni…
Choroba już prawie ustąpiła… Wujku… Czemu Cię tu nie ma… Wujku…
Co to za zapach… Gaz… Gaz…

Dzień (chyba ten sam)

Pluszowy pokój… Śmieszne… Czemu obijać ściany pokoju pluszem… Niektórzy ludzie są głupi…
Ryba z Madoc… Przywołuje to kilka wspomnień…
Tylko czemu prehistoryczna Ewunia szczuje mnie prehistorycznym Mazziem…
Drzwi zamknięte…
WUUJKU !!!

Dzień (nadal ten sam)

Drzwi się otwierają… Ale brzydki facet… O, i ma fryzurę taką jak Askar… Śmieszną…
Czemu on zdejmuje jalabę..?
Prehistoryczna Ewuniu, o co ci chodzi?
Wujku..
Wujku, ratuj…
Mamo…

WUJEK!! JESTEŚ…
Przegoń go, wujku… On jest zły…

Dzień (chwilę później)

Kim był ten facet? Powiesz mi kiedyś… Dobrze… Nie pytam już…
Uciekamy? Czekaj, wujku… Tu są jeszcze inne dzieci... One są tak samo samotne jak ja..
Słyszałam, jak płaczą… Weźmy je z nami… Nie mają nikogo…

Zbierać się… Idziemy stąd… Szybko… Bo ktoś może przyjść.

Dzień ucieczki pierwszy

Słuchajcie… Rozbijemy tu obóz… Musimy się przespać… (Ton, którego nauczyłam się od cioci Anniki przydaje się w takich sytuacjach) Madlene przygotujesz posiłek… Patryk i Jamie… Zbieracie drewno… Wujek nam je zapali…
Wiem, że nie widzicie wujka… Wujek jest Aniołem (prawda, wujku??)
Dziwne… Chyba już nie jestem sama…
Śmieszno… Miło…

Dzień ucieczki drugi (chyba)

Ktoś idzie, wujku… To pogoń! Wujku zatrzymaj ich…

To Askar i wujek Manuel…

Dobrze, Askarze… Wyjdę, skoro tak krzyczysz… wyjdę i wygarnę ci co myślę… Może wtedy się ode mnie odczepicie raz na zawsze… mam teraz nową rodzinę… Może ją również chcesz mi odebrać, co..?
MOJA MATKA MNIE ZDRADZIŁA (krzyczę do niego)… I WY TEŻ… Dajcie mi spokój z waszą wojną i waszym Polem… Ten bachor jest dla MOJEJ MATKI ważniejszy ode mnie! Jakim prawem… Jakim prawem…
Weźcie zajmijcie się swoja wojną… Wszystkim tym, co jest ważniejsze… A mnie zostawcie z nimi… Oni mnie potrzebują…

Ciepło bijące od niego… Ale czemu..? On nienawidził mnie najbardziej z nich wszystkich… Askar? Askar…

Przysięgnij, że ona wróci… PRZYSIĘGNIJ NA SWÓJ MIECZ…

Ciepło…

Żegnaj, wujku… A może do zobaczenia…

Dzień 28 sierpień 5002

Ciepło…

Komentarze