Miisiu gry... Udało mi się go przekonać? – rozwiązywanie konfliktów społecznych



Zainspirowany prezentacją Dogs in the Vineyard, którą wysłuchałem na niedawnym spotkaniu koła naukowego UJ lvl.up postanowiłem podzielić się refleksją na temat tamtejszej mechaniki licytacji jako sposobu na rozwiązanie sporu społecznego.

Mechaniczne rozwiązywanie konfliktów społecznych to jedna z najbardziej śliskich spraw w mechanikach gier fabularnych. Wiele systemów załatwia to jednym rzutem olewając aktorski aspekt sytuacji. Inne dają możliwość jakiegoś wpłynięcia na rzut przy pomocy zdolności aktorskich gracza, ale nadal załatwiając sprawę jednym rzutem.

DitV ma mechanikę zbudowaną trochę inaczej. Opisując w skrócie. Strony definiują rodzaj konfrontacji i stawki o jakie obie strony walczą. Dwie strony rzucają pulą kości. Wyniki tych kości stanowią pule licytacji obu stron. Gracz z wyższą sumą dwóch najwyższych kości deklaruje akcje i wykłada dwie ze swoich kości, przeciwnik powinien odpowiedzieć dwiema kośćmi przebijając sumę oczek na kościach otwierającego licytację. Jeżeli brakuje mu punktów może dodać kolejne kości, ale musi za to zapłacić tzw. falloutem, czyli obrażeniami psychicznymi lub fizycznymi, które otrzymuje po zakończeniu starcia.

W trakcie konfrontacji można dorzucać dodatkowe kości do puli. W tym celu aktywuje się umiejętności (cechy specjalnt nieco podobne do aspektów w FATE – na przykład „celne spluniecie” czy „kaznodzieja”) lub przedmioty posiadane przez postać. Licytacja parami kości trwa, aż do wycofania się jednej ze stron lub skończenia się kości. Strona, która ma ostatni ruch i posiada kości, lub w ostatniej fazie licytacji ma wyższą sumę kości – wygrywa.

Najważniejsze jest jednak to, że każde wystawienie kości musi być ograne fabularnie, czyli gracz musi albo opisać to co się dzieje, albo powiedzieć to co jego postać. Całość wydaje się wychodzić fajnie i emocjonująco z odrywaniem i ogrywaniem kości i tym ze zamiast pojedynczej deklaracji „to ja go przekonuje” mamy swego rodzaju grę pozorów opartą na taktyce i odgrywaniu.

Oczywiście implementacja tego systemu w jakiejkolwiek innej mechanice jest prawie niemożliwe, ale sama idea licytacji w konflikcie społecznym jest godna rozważenia. Pomyślmy jak można by wykorzystać tego typu licytacje w innych mechanikach.


Zacznijmy od legendowego keepa. Konfrontacja społeczna zaczyna się od 5. Każda deklaracja/ogranie/opis/wypowiedź jest dodatkowym podbiciem. Szczególnie dobre i celne zagranie może być dwoma podbiciami (decyzja MG). Poziom trudności wzrasta aż ktoś zdecyduje się na „sprawdzenie”. Przeciwnik osoby sprawdzającej wykonuje test (Intuicja + Etykieta na przykład) i jeżeli mu się uda to wygrywa konwersacje i zgarnia stawkę. Przypomina to trochę mechanikę pojedynku prawda? Bo czym innym jest taka dyskusja jak nie pojedynkiem. Przetestuję na Aphalonie (któremu zaadaptowałem mechanikę L5k) i zobaczymy jak się sprawdzi.

Kropkowa mechanika WoDu – sytuacja podobna jak wypadku licytacji l5k. Zaczynamy od 1 sukcesu (przy ST6) i każda dyskusja zwiększa ilość sukcesów potrzebnych do wygrania konfrontacji i znów rzuca przeciwnik deklarującego.

Na upartego można by to zastosować i w GSach. Tu albo wzrastała by ilość sukcesów albo karniak do rzutu. Obie wersje powinny działać… I znów rzuca przeciwnik deklarującego.

Żaden z tych trzech pomysłów nie daje takich możliwości jak DitV, ale w każdym z nich można „zaeksperymentować” z licytacją jako elementem konfliktu społecznego i ubarwić sesje.

Wczorajszy referat o mechanikach zainspirował mnie do stworzenia własnej mechaniki licytacyjnej – eksperymentalnej i opartej na kartach, a nie na kościach. Ale o tym napisze kiedy indziej…

Podziękowania dla Kariny "Linki" Graj za świetny i pomysłogenny referat i Magdy "Khali" Cieleckiej za zaproszenie mnie na spotkanie koła lvl.up.

Komentarze