Warhammer 40k #5 - Podziemne miasto

Minor, mniejszy z kontynentów Venhorn od początku osadnictwa był traktowany, jako górnicze zaplecze planety. Odkryto na nim bogate złoża zarówno, żelaza jak i metali ziem rzadkich oraz kilka innych rud niezwykle przydatnych dla Adeptus Mechanicus. Przez wiele stuleci wybudowano liczne kopanie (znajdujące się na różnym poziomie technologicznym) i eksploatowano złoża aż do ich całkowitego wyczerpania jakieś 300-400 lat temu. Od tam tego czasu większość szybów kopalnianych stała odłogiem, część zaadaptowano jako wysypiska odpadów toksycznych, a niektóre zwyczajnie zawaliły się zawaliły, większość górników przeniesiono w przestrzeń (Adeptus Mechanicus i korporacje szlacheckie z Venhorn rozpoczęły eksploatacje znajdującego się w pobliżu planety pasa asteroid). Tych, którzy odmówili przeniesienia pozostawiono samym sobie, co doprowadziło do ich powrotu do barbarzyństwa. Jednak na bogatym i ludnym Magnusie nikt specjalnie się nie przejmował losem raptem kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Mniej więcej przed 100 laty okazało się, że niektóre z plemion zaczęły oddawać cześć Mrocznym Potęgom. Reakcja Inkwizycji, jak można się było spodziewać była szybka i skuteczna, wszystkich znalezionych barbarzyńców zabito, a ich osady wypalono do gołej ziemi. Od tamtej pory na Minorze było spokojnie mimo, że wśród nadmorskich wieśniaków krążyły, nigdy nie potwierdzone opowieści o tym, że niektórzy z barbarzyńców przeżyli i w ciemnościach kopalń nadal oddają część demonom.

Gdy wybuchła wojna, złośliwy los sprawił, że jedynym miejscem na tyle łatwym do obrony i umieszczenia resztek uciekinierów okazały się kompleksy kopaniane na Minorze. Evangelos Carr rozkazał ewakuować resztki Korpusu i chronionych przez niego ludzi, a następnie wykorzystać ich by wybudować ostania linię obrony na Venhorn – Podziemne miasto. Wielu ludzi oddało życie by tego dokonać ale Ci, którzy przetrwali ewakuacje i budowę umocnień mogą teraz żyć mając nadzieję na zwycięstwo.

Podziemne miasto powstało z połączenia kilku największych kopalń. Ich tunele, wyrobiska i komory zamieniono w noclegownie i sale wspólne. Adeptus Mechanicus wykorzystali cuda Boga Maszyny by uzdatniać wodę i produkować papkę odżywczą. Otwarto fabryki produkujące amunicję, zakłady zajmujące się naprawą i przygotowaniem pancerzy. Wszystko funkcjonuje dzięki zapałowi wojennemu, nadziei i wierze, że Imperator nie opuści swoich dzieci.

Miasto podzielone jest na pięć stref.

Cytadala

Ta część miasta znajduje się na powierzchni i tuż pod nią. Znajdują się tu kwatery Gwardii i wszystkich gałęzi Administratorium. Jest to główna linia obrony wewnętrznego miasta. Tu rozstawiona jest najcięższa altyleria, tu znajdują się bazy operacyjne myśliwców subatmosferycznych i lądowiska dla pojazdów kosmicznych. Tu także znajdują się wszelkie struktury administracyjne planety, miedzy innymi niezmierzone biura Munitorum i dwór wicekrólowej Bereniki. W końcu tu także odpoczywają Gwardziści wracający ze służby w zewnętrznych fortach. Większość budynków to zaadaptowane dawne powierzchniowe miasto, z którego przed ponad milenium zarządzano okolicą.

Górne miasto

W tej części mieszczą się miejsca zapewniające odpoczynek Gwardzistom na przepustkach. Poza domami uciech i knajpami, mieszczą się tu kluby oficerskie, zakłady krawieckie i szewskie, zakłady tatuażu i wszystkie te miejsca, które Gwardziści zwykli odwiedzać po służbie. Oprócz tego dzielnice zamieszkują przedstawiciele dawnej klasy wyższej (za wyjątkiem tych najbogatszych, którzy mieszkają na dworze wicekrólowej). Łatwiej tu o lepsze jedzenie (dostarczane spoza planety) i o możliwość wyjścia na zewnątrz. Wokół planetarnej szlachty jak sępy gromadzą się lichwiarze i właściciele lombardów odkupujący od dawnych właścicieli resztki ich bogactw. Ludzie mieszkają tu albo w niewielkich komorach mieszkalnych (odnowionych podziemnych domach kadry kierowniczej) sprzed tysiąca lat), albo w dawnych hotelach robotniczych dziś zarządzanych przez Munitorum.  Najważniejszym miejscem Górnego Miasta jest jednak katedra, w której klerycy Eklezjarchii odprawiają,co godzinę msze i z której biskup Simeon codziennie wygłasza kazanie transmitowane przez wszystkie megafony miasta.

Miasto maszyn

Ta dzielnica to niepodzielne królestwo Technokapłanów. Tutaj znajdują się kombinaty uzdatniające wodę, produkujące papkę, którą żywi się lwia część populacji miasta. Tu znajdują się siłownie, przetworniki powietrza, fabryki amunicji i sprzętu. Gwardia i Adeptus Mechanicus bardzo dokładnie strzegą sekretów tego miejsca. Znajdują się tu też magazyny broni i części zamiennych. Głównymi mieszkańcami tej dzielnicy są oczywiście technokapłani. Poza nimi można tu spotkać liczne rzesze serwitorów i proli pracujących w fabrykach dzielnicy.

Dolne miasto

W Dolnym mieście mieszkają prole pracujący dla technokapłanów i dawni mieszkańcy miast i miasteczek rozsianych po całym Venhorn. Racje żywnościowe są tu dość spore i żyje się w miarę spokojnie dzięki regularnym patrolom żołnierzy z Ochotniczej Gwardii. Ludzie mieszkają najczęściej w olbrzymich wspólnych salach, gdzie każda rodzina żyje w otoczonych parawanami klitkach. Często dochodzi do bójek, najczęściej pomiędzy prolami, a powierzchniowcami, ale mieszkańcy nie są specjalnie agresywni. Mówi się, że dzieje się tak dlatego, że do papki dodaje się niewielkie ilości środków odurzających.

Podmiasto

W Podmieście mieszkają wszyscy Ci, którzy nie znaleźli dla siebie miejsca w innych dzielnicach, lub Ci których po prostu nie było stać na życie wyżej. Tunele starych kopalni są tu nieobronione, a ludzie którzy trwają tutaj są brudni i wychudzeni. Powietrze jest zatęchłe, śmierdzące i ciężkie, a przetworniki powietrza w Podmieście są potwornie obciążone i często się psują. Gwardia i Ochotnicy nie zapuszczają się tam wcale, dzielnica rządzą gangi, często te same, które rządziły pod-hive na Magnusie. To oni podzieli się terytorium i oni utrzymują spokój. W Podmieście można znaleźć wszystko, nawet rzeczy nielegalne i heretyckie. Szerzą się mutacje, słyszy się o herezjach (likwidowanych przez gangi nie chcące na swoich ziemiach Inkwizycji) Podmiasto otwiera się na liczne korytarze prowadzące jeszcze głębiej. Większość z nich zabezpieczyła i obsadziła Gwardia, ale niektóre nadal otwierają się na często niezbadane korytarze. Barykady to najgorsze i najbardziej karne postrunki, obsadzane często przez Karny Legion, którego Gwardziści niewiele różnią się od gangerów. Poza miastem znajdują się tam podziemne i niekontrolowane plantacje i przetwórnie (często powiązane z nielicznymi ukrywającymi się tam heretekami). Miasteczka i osady, do których zbiegli heretycy. Mówi się o porywanych ludziach znikających w czeluściach korytarzy. O xenosach zjadających ludzi, o komorach, w których samo przebywanie sprowadza szaleństwo. Inkwizycja i Gwardia zajmujące problemami na powierzchni zdarzają się nie zauważać zagrożeń czyhających w głębokich czeluściach.

Komentarze