Wahrammer 40k – Studium w żółci cz.1 - wrażenia i przemyślenia

W końcu udało nam się zagrać. Trochę minęło między fazą umawiania się i tworzenia a ostateczną sesją. Mimo to udało się zebrać i zagrać. I co najważniejsze umówić się na kolejną sesję.

Postacie

Castus Ignean – Arbitrator z wyżyn społecznych Venhorn, ma na pieńku z jednym z planetarnym wielkim rodem Rayola, oglądają się za nim gwardzistki na przepustce, wygadany, nieformalny przywódca drużyny (póki co przynajmniej)

Shennan Rax – Asasyn z prymitywnego świata, zabrany stamtąd i wyszkolony w jednym z Kultów Śmierci. Wycofany, ale tylko do czasu walki

Nicola Cortez – Sankcjonowana psykerka, przed wojna nauczycielka teologii w placówce Adeptus Astra Telepatica, wyraźnie nie lubi korzystać z mocy, jak na psykera świetnie strzela i obchodzi się z bronią.

Lazarus Alaric – Gwardzista z agroworldu, jedyny ocalały z Masakry przy Cassidy Rock, żółtodziób i służbista, jego raporty mogą popsuć niektórym krew, ze względu na najcięższy w drużynie pancerz jest również potencjalnym chłopakiem do bicia.

Wrażenia i przemyślenia

Tak jak planowałem podzieliłem sesje na dwie części: Retrospekcje i Przygodę. Retrospekcjami kierowali gracze, w części właściwej przygody wróciliśmy do bardziej tradycyjnego rozwiązania.

Retrospekcje wypadły całkiem nieźle zważywszy na to, że wszyscy gracze po raz pierwszy uczestniczyli w czymś takimi. Zadawałem temat i obsadzałem role, czasem rozpoczynałem opisem sceny i resztę zostawiałem graczom. Zadziało to przyzwoicie. Bardzo dobrze wychodziło wcielanie się w kolejne postacie i ich odgrywanie, trochę bardziej kulało samo tworzenie scen, całkowicie leżała decyzyjność w chwilach, w których normalnie załatwia to mechanika. W tego typu rozwiązaniach zadeklarowane akcje generalnie kończą się powodzeniem dopóki ktoś nie zdecyduje na pociągniecie Karty Rozwiązań. Wtedy akcje finalizuje intepretacja wybranego gracza.  Jeżeli coś mógłbym zaproponować moim graczom to odrobinę więcej odwagi i ekspresyjności i efekty pojawia się same.

Od następnej sesji gracze sami będą wymyślać Retrospekcje. Zobaczymy jak bardzo im się będzie chciało coś nowego wymyślać. Myślę, że jako dodatkowy bodziec będę przydzielał dodatkowego expa za naprawdę miodne Retrospekcje.

Podczas retrospekcji gracze wymyślili kilku fajnych NPCów, których będę mógł wykorzystywać. Wenancjusz (młody psyker i specjalista od walki datapadem), porucznik Fergusson i senior rodu Rayola na pewno wrócą by w ten czy inny sposób wpłynąć na losy graczy. Podobnie jak kultyści genokradów – mutujący w swoich panów. Ze względu na charakterystykę świata i wydarzeń, które planuje, wrócą na pewno.

Karty Rozwiązań sprawdziły się wyśmienicie podczas Retrospekcji. Dały i mnie i graczom mnóstwo frajdy. Wykorzystanie ich to był zdecydowanie dobry pomysł. Pomagają zagmatwać sytuacje i pobudzić do działania graczy niezaangażowanych w dany spór.

Samą przygodę zaledwie liznęliśmy. Przygotowania do sesji i Retrospekcje zabrały większość czasu. Celem graczy jest znalezienie pewnego agenta Inkwizycji, który działał z Dolnym Mieście. W toku śledztwa ustalili póki co że dostał się paskudne łapy mutanów w jakiś sposób powiązanych z czymś co nazywa się FSV. 

Komentarze