Burze nad CK Krakowem

Ponoć gwałtowne burze w sierpniu nad Polską nie są niczym szczególnym, choć trzeba przyznać, że tegoroczne wahania pogody zdecydowanie przerastają przeciętne roczne wybryki pogoda. Dodatkowo meteorolodzy i to nie tylko nasi rodzimi, ale wszyscy jak jeden mąż zawodzą w przewidywaniu pogody. Zasadniczo pogody długoterminowe opiera się na badaniach wieloletnich zmian pogody w danej strefie klimatycznej, a krotkoterminowe na obserwacji ruchów mas powietrza i przewidywaniu ich dalszych ruchów. Wszystko to wspiera potężna machina matematyki i informatyki – skomplikowane równania różniczkowe próbujące opisać rzeczywistość i obliczyć zmiany pogody, wszystko liczone na komputerach przy których domowe PC jest jak dynamo przy elektrowani. I co? I buba... W tym roku obliczenia zawodzą na całej linii... Czemu? Cóż. Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana by opisały ją dane równania, a może zabrakło danych by tą rzeczywistość zdefiniować. W kwietniu wybuchł wulkan o niewymawialnej nazwie i wypchnął w atmosferę niewyobrażalne ilości pyłu i dwutlenku węgla. Nie jestem synoptykiem wiec mogę tylko sobie gdybać, ale moim zdaniem musiało to znacząco wpłynąć na tegoroczną pogodę. Stad powodzie, gwałtowne burze i suszo-pożary w Rosji. No i pewnie bardzo ostra i długa zima...

Wczoraj jak tylko burza się zaczęła zdechła mi sieć. Można mieć nadzieje, że to tylko bezpieczniki i niebawem odzyskam kontakt ze światem. Tak czy inaczej przerwa w dostawie sieci przesunęła mnie sprzed monitora do okna. W aspekcie czysto estetycznym wczorajsza burza robiła olbrzymie wrażenie. Gnające chmury, błyskawice i olbrzymie krople. No po prostu „mniam”... Na szczęście nie musiałem oglądać jej z zewnątrz (co zdecydowanie pozytywnie wpłynęło na jej odbiór).


Komentarze